Hej. Jestem Maja. Pewnie o mnie słyszałeś. Tak, jestem sławna. Najsławniejsza na świecie. Taki już mój los. Cały dzień udaję szczęśliwą. Tak nie jest. Prawda jest taka że... od kilku lat siedzę w psychiatryku. Nie wiem dlaczego. Na gale itp. wypuszczają mnie. Normalnie. Pewnego dnia.
- Ma pani gościa. - Powiedział masywny mężczyzna ubrany w mundur.
- Proszę do wpuścić. - Powiedziałam i usiadłam na moim starym i zakurzonym łóżku. Po chwili do celi wszedł chłopak. Miał piękne loki które opadały mu na czoło.
- Kim jesteś ? - Spytałam.
- Hej. - Uśmiechnął się niegrzecznie. O dziwo spodobało mi się to.
- Kim jesteś ? - Powtórzyłam pytanie.
- Harry. Harry Styles. - Pochylił się i podał mi rękę. Nie uścisnęłam jej. - Co jest ? - Zdziwił się i schował swoją dłoń do kieszeni od swoich ciemnych jeansów.
- Nie znam cię. Jesteś sławny ? - Zmarszczyłam brwi. Pewnie wyglądało to śmiesznie bo chłopak się zaśmiał.
- Tak. Ty też . - Odparł ze śmiechem.
- A skąd wiesz że tu siedzę ? - Położyłam się na posłanie. Harry usiadł obok mnie.
- Znam taką jedną Anne i ona jest twoją dawną przy... - Nie dokończył bo przerwałam mu krzykiem.
- Ona mnie pamięta ?! -
- Tak, spokojnie. - Zaśmiał się cicho.
- Eh... no ale mnie stąd nie wypuszczą... - Zasmuciłam się. Harry włożył swoją zimną rękę w moje włosy.
- A tak w ogóle to czemu tu siedzisz? Jesteś normalna. - Spuścił głowę. Jego loki ułożyły się tak... Tak idealnie, seksownie, niesamowicie. Pragnę go. Tak bardzo...
- To tajemnica. Tajemnica ... Tajemnica... - Zacięłam się.
- Ej. Maja. Co jest ? - Zdenerwował się. Po chwili spojrzał na zegarek i zrobił duże oczy. - Eh... Muszę iść. Mam sesję zdjęciową. Tu masz mój numer telefonu i adres - Podał mi kartkę. Szybko ja odebrałam i schowałam pod poduszkę. Harry wstał.
- No to narazie. Zadzwoń. - Włożył ręce do kieszeni od swojej skórzanej, czarnej kurtki i wyszedł żwawym krokiem. Po momencie już go nie było. Szkoda. Wyjęłam kartkę z pod jaśka i przeczytałam, że mieszka w środku Londynu Oxfordstreet 69. Hmm... 69? Przypadek? Może to jakiś zboczeniec? Nie no. Nie mogę tak o nim myśleć... Wygląda na porządnego. Chyba. O czym ja rozmyślam...? Jak ja mogę. To fajny chłopak a ja... Mam o nim takie zdanie. Głupia jestem... Siedziałabym tak cały dzień ale... Harry wrócił.
- Heh. Jestem debilem... Jutro mam tą sesję zdjęciową... Sorry. - Uśmiechnął się ciepło.
- No to fajnie... -Odparłam cichutko.
- To może ja pójdę... - Powiedział i szybko się oddalił. Jery ! Jestem taką debilką że...! Nagle stary zegar który wisiał na ścianie wskazał godzinę 22.00.
- Czas spać ! Gasimy światła. - Rozległ się głośny głos mężczyzny. Szybko wskoczyłam pod pierzynę i udawałam żę śpię tak aby nikt nie zauważył że jeszcze jestem na nogach.. Leżałam tak chyba z pół godziny.
- Nie mogę zasnąć... - wymruczałam pod nosem. - Hm.... Harry ! Tak ! - Włożyłam rękę pod poduszkę tam gdzie znajdował się jego adres. - Mam ! - Krzyknęłam z euforią gdy znalazłam. - Oxfordstreet 69. Ok. Wiem gdzie to jest. Byłam tam na randce z Bobim... Ach... On był taki... Idealny. Był... Eh... No jak on mógł ? Jak ? - Z moich oczu polały się łzy jak z wodospadu. Przypomniały mi się te wszystkie piękne chwile... Kiedy chodziliśmy tam i patrzeliśmy sobie w oczy... Byliśmy tacy zakochani... Był taki słodki gdy kupował mi lody i nie starczyło mu na dwa więc kupował tylko mi... Czemu on mnie tu wysłał ? Czemu ?! No ok. Idę do Hazzy. Wstałam i podeszłam do maleńkiego okienka przez które nie powinnam przejść. Szczerze jestem dobrze zbudowana. Bardzo ostrożnie je otwarłam, tak aby nie skrzypiało. Następnie włożyłam ręce, głowę, brzuch i teraz najtrudniejsze, biodra. Po dużych staraniach udało się. Ufff... Teraz tylko zejść po rynnie i już jestem na ziemi. Ok. Spokojnie, prawa, lewa, prawa, lewa aaaaaa... Bum !
- Auć... - Jękłam łapiąc się za głowę. Spadłam przecież z 1 piętra. Ok 2 metry. Nie najgorzej... Dobra. Wstałam otrzepałam spodnie i ruszyłam w stronę ulicy Harrego. Przeszłam prawie kilometr. Moje nogi ! Weszłam po schodach od domu Harrego i zadzwoniłam do drzwi. Otwarł.
- O... Maja! Hej ! Co ty tu robisz ? -
- Uciekłam! Strasznie się boję i zimno mi! - Wyznałam.
- Wchodź ! - Wskazał na salon.
- Harry dziękuję ! - Weszłam uśmiechając się do niego. Położył koc na swojej skórzanej sofie i uśmiechnął się dając mi znak żebym usiadła. Gdy to zrobiła Harry wyciągnął następny kocyk i przykrył mnie nim. Było mi tak cieplutko...
- Harry... Nie wiesz jak ci dziękuję...- Powiedziałam spuszczając głowę.
- No przestań. Drobiazg. - Złapał mój pod brudek i podniósł moją główkę tak że patrzyłam mu prosto w oczy - Tak jak to. - Wyciągnął z szafeczki małe pudełeczko i podał mi je. Otwarłam.
- Harry ! Nie trzeba było ! - Krzyknęłam gdy zobaczyłam tam piękny złoty zegarek wysadzany diamentami.
- Heh. - Roześmiał się. - Wiedziałem że ci się podoba. -
- Nie mogę go przyjąć. - Oddałam mu szkatułkę.
- Nie ! Weź i nic nie mów ! - Podał mi ją z powrotem.
- Al... - Nie dokończyłam po położył swój palec na moich ustach. Patrzył na mnie tak ciepło... Czar prysł kiedy spojrzał się na moje piersi. No pięknie !
- Ty zboczeńcu ! - Krzyknęłam wstając z kanapy.
- Maja spokojnie ! Co ci jest ? - Spytał zdziwiony.
- Jesteś kompletnym zboczeńcem ! - Nawrzeszczałam na niego.
- Jak to ? - Nadal był oburzony.
- Patrzyłeś na moje piersi ! -
- Maja ! - Próbował mnie uspokoić.
- Co ?! - Byłam zdenerwowana jak nigdy.
- Chyba już wiem czemu jesteś w psychiatryku... - Odparł.
- Jak możesz ?! - Popłakałam się, rzuciłam w niego pudełkem od zegarka i uciekłam.
- Jezu !Maja ! Nie chciałem ! - Krzyczał biegnąc za mną. Na szczęście uciekłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz